Dzień czwarty. Poniedziałek pół radość pół smutek

Dzień czwarty. Poniedziałek pół radość pół smutek

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dosyć wcześnie już przed 5 rano. Odprawiłem żonę na następny tydzień pracy ( tu zaczyna się smutek) a sam już czekałem na pobudkę małego księcia (tu zaczyna się radość 🙂 ). Mój tata zawiózł moją żonę do pracy i sam wrócił już do domu, więc zostałem tylko z moim synem 🙂 Na śniadanie zrobiłem podejście numer trzy do kaszki mannej, ale niestety efekt taki jaki był wcześniej ( najważniejsze, że smakowało).  Nie poddam się kaszka mnie nie pokona buahahaha 🙂

Po tym jak zostawiłem syna w szkole udałem się do sklepu po jakieś picie, już w powietrzu było czuć, że idzie skwar. W domu zabrałem się do roboty a mianowicie rehabilitacja, zmywanie naczyń, odkurzanie mieszkania, wstawiłem pranie i uporządkowałem swoje rzeczy. Najważniejsze miałem już wykonane czyli obiad 🙂 Uratowała mnie w tym żona, która w niedziele zrobiła naleśniki i jeszcze nam zostały na dzisiaj 🙂 Jupi chociaż dzisiaj nie muszę nic kombinować 🙂

Jak to w poniedziałki odbieram syna już po 12 ze szkoły. Na szczęście lekcji nie ma dużo zadanych, więc 15 minut i z głowy 🙂 Wsunęliśmy obiad i postanowiliśmy, że udamy się do biblioteki, żeby coś wypożyczyć.  Syn wypożyczył na przykład Atlas Kosmosu redakcji Magia Słowa. Sam z siebie interesuje się takimi sprawami super 😉

Spacer zajął nam z jakieś pół godzinki w obie strony, ale przy tym upale czuliśmy się jakbyśmy przeszli ze cztery razy tyle 🙂

Po powrocie pora złapania oddechu przy jakiejś bajce. W pewnym momencie, gdy bajka zaczynała już nas nudzić postanowiliśmy, że trzeba się pobawić 🙂 Najpierw złapaliśmy się za samochody, potem przerzuciliśmy się na zabawę bojowymi figurkami 🙂 Ależ to była bitwa 🙂 W końcu chyba wygrałem, ale nie jestem pewny hmmm 🙂 Gdy na polu walki już nie było co robić do głowy przyszła nam nowa zabawa. Bawiliśmy się w chowanego 🙂 Trochę ciężko to się robi w mieszkaniu ( a w szczególności takiemu staremu koniowi jak ja 😛 ), ale udało się zająć tą zabawą trochę czasu 🙂

Gdy już siódme poty nas dopadły to z chęcią udaliśmy się na leniuchowanie. Kolacja owocowa, jakiś jogurcik, bajka i nuda 🙂 Kolejny dzień zaliczony 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *