Dzień drugi. Dalsze losy kogucich przygód :)

Dzień drugi. Dalsze losy kogucich przygód :)

Dzisiejszy dzień zaczął się troszkę później niż wczoraj, można było dłużej pospać pisklaczek miał na późniejszą godzinę. Zadałem standardowe pytanie co sobie życzysz na śniadanie, nastąpiła chwila ciszy i…. padła odpowiedź grzaneczki. Hmm nie ma problemu żona i na to udzieliła mi instrukcji 🙂 Pytanie jakie sobie zadawałem po wczorajszej przygodzie czy tym razem instrukcja będzie ok 🙂 Zabrałem się do roboty chwytam dwie bułki i kroje je na kawałki. Szykuję 3 oddzielne talerze, jeden na mleko, drugi na jajko a trzeci na bułkę tartą. I w takiej kolejności maczałem kawałki bułki. Potem na rozgrzaną patelnię układałem te nowoczesne grzaneczki 🙂 Po nabraniu rumieńców zdejmowałem wszystko na talerz i posypałem cukrem pudrem. Ładnie to wyglądało, więc zdecydowanym krokiem udałem się do syna i mówię proszę bardzo gotowe. Oczywiście mój skarbek spojrzał na to i na mnie stwierdzając jak to będzie nie dobre robisz co innego. Ohhh chwila niepewności, mały stresik i grzaneczka leci do małej buzi. Jupi pojawia się uśmiech i mówi pyszne 🙂 Zanotowałem tym raz sukces i instrukcja okazała się poprawna 🙂

Po śniadaniu trochę leniuchowania, jakaś bajka, jakaś gra na komputerze i nadszedł czas na wyjście do szkoły. Po odprowadzeniu syna w drodze powrotnej zastanawiam się co mnie dzisiaj spotka. Po drodze skoczyłem na małe zakupy. Wiecie co dostałem zaćmienia. Co ja mam kupić do domu nie wiem, nie pamiętam, po co tu jestem hmm. Panika jakby to było jakieś arcyważne wydarzenie a to tylko zakupy haha. No nic chwila zastanowienia i udało się kupić to co potrzebne(przynajmniej tak mi się wydawało).

W domu po ogarnięciu zakupów stwierdzam, że dzisiaj będę miał troszkę luzu. Zupa z wczoraj jest jeszcze dobra, na drugie danie pierogi z serem i jagodami. Jest ok. Zaczynam mój luz od rehabilitacji, potem robię pranie, na końcu sadowię się w fotelu i odpalam sobie jakiś serial. Ahh chwilka spokoju, więc pasuje do tego kawka. Ahh ale cóż to już pora do szkoły po odbiór skrzata. Ależ ten czas szybko leci 🙂

W domu najpierw odrobiliśmy lekcje następnie nadszedł czas na obiad. Gdy już brzuchy były pełne chwila odpoczynku przy telewizorze 🙂 Po naładowaniu baterii syn oznajmia pora zabawy. No cóż jak trzeba to trzeba co ja poradzę 🙂 Pierwsza zabawa jaka wpadła mu do głowy to gramy w piłkę. Hmm patrzę na niego i pytam jak i gdzie, na co odpowiada tu w przedpokoju zagramy. Ok spoko może mieszkanie przeżyje 🙂 Po zaciętym meczu i dziwnych decyzjach sędziego (którym był mój syn) przegrywam 🙂 Już nie mogę doczekać się rewanżu i to ja będę wtedy sędzią haha zemsta będzie słodka 🙂 Następna zabawa to niesamowite pościgi samochodami po dywanowym torze. Oczywiście znowu nie na moich zasadach (ale czego się nie robi dla uśmiechu 🙂 )

Nadeszła pora na owocową kolację. Potem wieczorna toaleta, łóżko i czytanie 🙂 Przeczytaliśmy dzisiaj fajną książkę wypożyczoną z biblioteki. Polecamy książkę wydawnictwa Zielona Sowa naukowe śledztwo ” Zagubieni w kosmosie”. Można przy tym fajnie się bawić i sporo nauczyć. Książka ta została wybrana przez mojego syna. Muszę przyznać ma chłopak gust haha 🙂

Teraz pora na ładowanie energii a jutro kolejny dzień wrażeń i najważniejsze wieczorkiem wraca żona do nas na weekend 🙂 Nie możemy się doczekać 🙂

Dziękuję za wytrwałość i do zobaczenia jutro 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *