Dzień dziesiąty. Naleśnikowy kop i owocowa moc :)

Dzień dziesiąty. Naleśnikowy kop i owocowa moc :)

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy o 7 rano. Na śniadanie coś specjalnego a mianowicie naleśniki z serem zrobione przez moją mamę specjalnie dla wnuczka 🙂 Wyjątkowe śniadanie zakończone, nadeszła pora na szykowanie się do szkoły( jak dla mnie to szkoły już nie powinno być i tak mało co się dzieje 😛 ).

Po odprowadzeniu syna udaliśmy się na owocowe zakupy. Spotkaliśmy ładne truskawki oraz dwa rodzaje czereśni 🙂

W domu małe ogarnięcie, zmywanie naczyń. Potem relaks przed pójściem na wizytę do lekarza.

Ja udałem się do lekarza a dziadek po wnuczka i jego kolegę, żeby zawieźć ich do domu kolegi na urodziny 🙂 Ja u lekarza jak to u lekarza mało co się dowiedziałem, ale suma sumarum jest lepiej, więc idę do przodu 🙂

Syn na imprezie urodzinowej a w domu przez to spokój i nuda 🙂 Nie było co robić 😛

Wybiła godzina końca imprezy, więc trzeba było imprezowicza przyprowadzić do domu 🙂

Na obiad a raczej na kolację podałem sałatkę owocową z truskawek, czereśni i gruszki 🙂 Mniam mniam pychota 😉

Szybkie odrabianie lekcji i pora na mycie i do łóżka na kolejny rozdział o Lolku i spać 🙂

Jutro fajny dzień żona do nas na weekend wraca 😀

Do jutra 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *